powót

Dziennik opowiadania 4: o budowaniu świata przedstawionego

Hanna Sieja-Skrzypulec


Świat przedstawiony nie jest jedynie scenografią, mniej bądź bardziej efektownym tłem, na którym rozgrywają się wydarzenia. Jeżeli gdziekolwiek się tak dzieje, to prawdopodobnie w teatrze, chociaż zapewne i to nie jest cała prawda.

Proponuję myślenie o świecie przedstawionym jako o jednym z bohaterów naszej historii. Najłatwiej to sobie wyobrazić przypominając dowolny film katastroficzny. W tych obrazach świat staje się dla bohatera największym antagonistą. Wymusza na nim określone zachowania, bezpośrednio i nieustannie wpływa na decyzje, które bohater podejmuje, wydaje się wręcz, że jest główną siłą sprawczą. Bohater wspinający się na szczyt w niesprzyjających okolicznościach może przeżywać taką samą wewnętrzną wędrówkę, jak ten który staje na ringu przed swoim przeciwnikiem, a przecież historia o zmaganiu się z przeciwnikiem nie musi być taka dosłowna.

Myśląc o świecie przedstawionym w ten sposób – jako o sile kreującej, mającej bezpośredni wpływ na naszego protagonistę, temat i atmosferę opowieści wracam do pracy nad moim Spotkaniem. Został tydzień, więc prawdopodobnie nie zdążę w założonym terminie, ale nie ma to znaczenia, będę pisać, dopóki nie skończę. Ku pokrzepieniu mego a może i Waszego serca:

Gdzie jestem?

Moja młoda, działająca w afekcie bohaterka, ucieka z domu, gdzie doszło do małej rodzinnej awantury i wyrusza na spotkanie z babcią, której nigdy nie widziała. Zabiera samochód swojego ojca i jedzie w nieznane (posiada jedynie adres). Jest przekonana, że gdzieś tam czeka na nią starsza ciepła kobieta, która na pewno chce poznać swoją wnuczkę. Po podróży z niemałymi przygodami dziewczyna trafia z dużego miasta do niewielkiej wsi.

Zdecydowałam się na taki z wielu wariantów, które stworzyłam. O tym, dlaczego warto tworzyć ich dużo i nie wahać się spisywać pozornie najgłupszych rzeczy przeczytacie tutaj i tutaj.

Jakie pytania warto sobie zadać, budując świat opowieści?

Patrząc na to co robię oczami scenarzystki, korzystam z rad lepszych ode mnie w tym fachu. Nieoceniona pod tym względem jest dla mnie lista pytań stworzona przez Robina U. Russina i Williama Missouri Downsa. Oto pytania, które proponują (Jak napisać scenariusz filmowy?, s. 46)

  • W jaki sposób ten świat wpływa na bohaterów?
  • W jaki sposób bohaterowie wpływają na otaczający och świat?
  • Czy ten świat oddaje charakter postaci?
  • Czy ma wpływ na fabułę?
  • Czy fabuła ma wpływ na świat?
  • Czy odzwierciedla temat (scenariusza)?
  • Czy wpływa na temat (scenariusza)?
  • Czy jest atrakcyjny?

Pytania, które dorzucam od siebie:

  • Jakim słowem określiłabyś świat, który chcesz stworzyć?
  • Czy jest to świat, do którego bohaterowie należą, czy jest on zupełnie im obcy?
  • Czym świat może zaskoczyć bohatera?

Teraz moje odpowiedzi:

  • Wieś wymusza na mojej młodej bohaterce zmianę przyzwyczajeń, a w konsekwencji zmianę myślenia;
  • Żeby sobie poradzić w nowych okolicznościach moja bohaterka musi być aktywna, musi zacząć działać, co do tej pory nie było jej mocną stroną (o tym więcej w kolejnym wpisie o bohaterach);
  • Wiejskie krajobrazy w ogóle nie odzwierciedlają charakteru mojej młodej bohaterki, za to domek jej babci stanowi kwintesencję jej osobowości: mnóstwo poukładanych starannie przedmiotów i kuriozów, obrazy na ścianach, przytłaczający porządek;
  • Tak, bez wizyty w tym „innym” i „obcym” dla bohaterki świecie nie byłaby ona w stanie przebyć swojej wewnętrznej podróży, dowiedzieć się nowych rzeczy o sobie spotykając się z babcią;
  • Do przemyślenia, sądzę, że w jakiś sposób moja bohaterka musi zmienić świat, do którego przybędzie;
  • Przypominam temat Spotkania: „Przebaczenie prowadzi do wolności”. Natura może stanowić doskonałą metaforę tej ostatniej;
  • Tak, tu znowu odnoszę się do toposu natury, jako świata idealnego, harmonicznego, spokojnego;
  • Tak, pod warunkiem, że przedstawię go w niestereotypowy sposób, że wydobędę z niego szczegół i kontrast, że opowiem o nim z sympatią i ironią.

oraz do własnych pytań:

  • magiczny;
  • dla młodej dziewczyny – obcy, dla jej babci naturalny;
  • babcię – prawdopodobnie niczym, jej wnuczkę: ciszą, harmonią, która paradoksalnie wyprowadza z równowagi;

Od razu rzuca się w oczy, że moje Spotkanie jest tylko fragmentem większej całości, że jest etapem większej podróży bohatera. Kiedy zaś mowa o podróży to od razu wspomnę o archetypicznym modelu spopularyzowanym przez Christophera Voglera (jego początków należy jednak doszukiwać się w pracach Junga, Proppa i Campbella). Ale to temat na zupełnie inny wpis.

Bibliografia

1. R. U. Russin, W. M. Downs, Jak napisać scenariusz filmowy?, tłum. E. Spirydowicz, Warszawa 2011;
2. Ch. Vogler, Podróż autora. Struktury mityczne dla scenarzystów i pisarzy, przeł. K. Kosińska, Warszawa 2010

 

Komentarze

komentarzy