powót

Najlepszy poradnik z zakresu twórczego pisania ?

Hanna Sieja-Skrzypulec


Jak napisać książkę? To pytanie zaprząta wielu, choć nie każdy z owych „wielu” ma odwagę je zadać na głos, przyznać się, że pisze (czy nawet myśli) o napisaniu własnej powieści czy zbioru opowiadań.

Szczęśliwi poeci, którzy troszczą się przede wszystkim o słowo a nie o fabułę. Poza tym – pisanie wierszy dłużej można ukrywać w tajemnicy, przez co człowiek lepiej wypada w towarzystwie.

1.  Jak to z poradnikami było

Z polskimi poradnikami do sztuki pisania było do zeszłego roku tak, że nie odpowiadały na to pytanie. Co więcej nie odpowiadały na dwa sposoby. Po pierwsze: udawały, że odpowiadają, a tego nie robiły. Czytelnik mógł się w tym wypadku spodziewać, że za cenę dobrej książki otrzyma treść sprowadzającą się mniej więcej do zdania pt. „pisania nie można nikogo nauczyć” i że będzie sponsorował autora pokazującego przysłowiową figę. W lżejszym wariancie z poradników tego typu nie wynika nic poza materiał znany z języka polskiego w szkole średniej, w bardziej ambitnych wariantach – z podręczników z zakresu poetyki.

Po drugie, były też takie poradniki, które „programowo” uznawały przywołane pytanie za nietrafione i podejmowały zupełnie inne kwestie. A to zajmowały się rozbudzaniem wyobraźni i nauką twórczego życia, a to znowuż motywacją, a to niemalże filozoficznymi dywagacjami na temat tego, co jest ważniejsze – talent czy rzemiosło? A, że tego ostatniego nikt nie zrobił lepiej niż Jan Parandowski w „Alchemii słowa” po lekturze można było się poczuć jak po zjedzeniu nieświeżej kremówki – niby deser był, ale gdyby człowiek wiedział co go czeka, pozostałby przy daniu głównym.

2. Bonda po raz pierwszy, Bonda po raz drugi i Bonda po raz trzeci.

Pisania można się nauczyć. Nawet trzeba! Pisarz powinien kształcić się całe życie, rozwijać jako człowiek, zdobywać nowe doświadczenia. Tylko wtedy jego książki będą coraz lepsze (B, 15)

W zeszłym roku została wydana książka wyjątkowa. Po pierwsze jest to pierwsza publikacja tak znanej i poczytnej autorki (to bardzo ciekawe, że prym w polskich poradnikach creative writing wiodą kobiety). Literatura poradnikowa to ten typ literatury, dla którego nazwisko autora ma kluczowe znaczenie. Książka napisana przez osobę, która może pochwalić się sukcesem na rynku wydawniczym i rozpoznawalnością wśród odbiorców, którzy traktują literaturę, jako źródło przyjemności, a niekoniecznie zawodowy obowiązek to też u nas nowość. Tak, brakowało mi takiego poradnika twórczego pisania. Ale samo nazwisko książki nie zrobi, choćby nazywać się Katarzyna Bonda.

Bowiem po drugie – i najważniejsze – w końcu doczekaliśmy się pewnego całościowego projektu, poradnika pisanego w duchu amerykańskim (jak stworzyć historię od początku do końca), inspirowanego niezawodnymi schematami fabularnymi i podejściem, nazwijmy je oględnie, scenopisarskim. Autorka prezentuje konkretną, szeroko opisaną metodę tworzenia powieści. Osoba pragnąca spróbować swoich sił w pisaniu dostaje dokładnie opisane wskazówki, krok po kroku zostaje jej pokazane, jak może wyglądać praca pisarza, jakie narzędzia są istotne. Wszystko pięknie wypunktowane, jasne i przejrzyste. Konkretny plan działania. Dobrze wykonana, przemyślana praca. Co istotne, prezentowane metody i strategie zawsze są podparte argumentami w postaci tytułu powieści bądź filmu. To nie jest poradnik do przeczytania w jeden wieczór. To książka, z którą autentycznie można pracować.

Po trzecie, co niezwykle istotne, Bonda ma doskonałe wyczucie języka. Nie spoufala się bardzo z czytelnikiem, nie jest nachalna, zachowuje przyjazny dystans. A uwierzcie mi, podręczniki z zakresu twórczego pisania potrafią być irytujące i o (przynajmniej fragmentach) poniektórych z nich mam jak najgorsze zdanie.

3. Nowa jakość poradników

„Maszyna do pisania” w swej znaczącej części nie jest odkrywcza. Ale to nie jest jej wada. Wręcz przeciwnie. Autorka zebrała w jednym miejscu to, co powinno być zebrane (mam tu na myśli szczególnie część poświęconą schematom fabularnym). Znaczenie tej publikacji nie polega na tym, co Bonda „wynalazła”. Jej wielkość (tak, tak, używam tego słowa) zasadza się na tym, że przeniosła poziom rozmowy o twórczym pisaniu (creative writing) z naszych ulubionych dywagacji o talencie i rzemiośle, powołaniu, motywacji i innych takich w obszar konkretnych narzędzi i rozwiązań, o których niektórzy najwyraźniej wstydzą się pisać, a które są wykorzystywane z wielkim powodzeniem zarówno przez przemysł filmowy jak i najbardziej poczytnych pisarzy światowej sławy.

Tyle ochów i achów, że aż wypadałoby się do czegoś przyczepić. Książka mogłaby być szyta nie klejona. Jak się będzie do niej często sięgać, może w końcu zacząć do nas pluć kartkami. Trudno. Kupię nową.

Najlepszy poradnik z twórczego pisania? Na pewno przełomowy. Czekam na kolejną część zapowiedzianą przez autorkę (teksty dziennikarskie, książka dokumentalna, pisanie dla filmu).

W ślady Bondy poszedł Jakub Winiarski z Jolantą Rawską ( i dobrze).  „Po Bondzie” powinien brzmieć  tytuł ich poradnika, a nie jakieś tam „Po bandzie”. Ale o tym w innym wpisie.

Bibliografia

1. K. Bonda, Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania, Warszawa 2015.

 

 

Komentarze

komentarzy