powót

Dlaczego coś nas zachwyca (albo i nie), czyli o poznawczej grze ze wzorami

Hanna Sieja-Skrzypulec


Jak to się dzieje, że jedne obrazy, teksty sprawiają nam przyjemność a inne nie? Co sprawia, że film wzbudzający nasz zachwyt, może się okazać zupełnie nużący dla bliskiej nam osoby? Albo, że tekst, który „powinien” zachwycać, nie zachwyca?

Skrajne opinie na temat sztuki i produktów kultury popularnej przekonują nas o jednym – mechanizm odbioru nie wynika jedynie z  immanentnych (wewnętrznych) właściwości tekstu. Źródłem przyjemności jest więc subiektywny akt odbiorcy.

Na czym ten akt może polegać? I czy wiedzę na jego temat możemy wykorzystać przy tworzeniu? Nie będzie zapewne zaskoczeniem, że zrozumienie aktu odbioru dostarcza niezmiennie dużo wskazówek na temat tego, w jaki sposób myśleć o pisaniu tekstów. Dla Arystotelesa przyjemność wynikająca z obcowania ze sztuką była skutkiem toku rozumowania, czynnością intelektualną:

Szczęśliwość musi mieć domieszkę przyjemności, a najprzyjemniejszą z czynności zgodnych z dzielnością etyczną jest bezsprzecznie czynność, w której się iści mądrość filozoficzna (Arystoteles, ks. X, rodz. VII).

W związku z czym w koncepcji Arystotelesowskiej sztuka jest identyczna z trwałą dyspozycją do tworzenia opartego na trafnym rozumowaniu (Arystoteles, ks. VI). Wszelka sztuka łączy się zaś z powstawaniem i z wynalazczym obmyślaniem tego, by powstało coś z rzeczy, które być mogą i których źródło tkwi w wytwarzającym a nie w wytworze.

Wiemy już więc, że przyjemność związana jest z subiektywnym aktem odbiorcy, który jest czynnością intelektualną oraz, że również tworzenie oparte jest na „trafnym rozumowaniu”.

W akcie twórczym dla Arystotelesa najważniejsza była problematyka naśladowczych przedstawień poetyckich (dziś świata przedstawionego). Podkreśla się przy tym, że Arystoteles zapewne nie miał na myśli „kopiowania” rzeczywistości, a raczej jej dość swobodne odtwarzanie – analogon.

Zgodnie z tą koncepcją odbiorca w trakcie kontaktu ze sztuką

uzmysławia sobie, iż to, co widzi (słyszy, czyta) jest powtórzeniem – odtworzeniem czegoś rzeczywistego, co już poznał kiedyś i zachował w pamięci (E.Sarnowska-Temeriusz 1985, s. 113).

Przyjemność nie wypływa wiec z poznania, a raczej z rozpoznania, z faktem, iż obcujemy z imitacją. Zasada przyjemności okazuje się więc zrelatywizowana względem zasady naśladowania (mimesis).

Przyjemność, której doznajemy przy czytaniu literatury polega również  na rozszyfrowywaniu i odkodowywaniu doskonale znanych nam modeli. Jak udowadnia Brian Boyd wzory nie są potrzebne jedynie piszącemu, ale również czytelnikowi, ponieważ potrzebujemy ich do życia. Sztuka jest poznawczą grą ze wzorami. Rozpoznawalne wzory nadają sens pozyskiwanym informacjom, wywołują silnie emocjonalnie reakcje. Okazuje się więc, że schematyczność nie tylko może nie być wadą tekstu, ale – wręcz przeciwnie – mądrze ograna stanowić może jego niewątpliwy atut.

Bibliografia

  1. Arystoteles, Dzieła wszystkie, t.5, Etyka nikomachejska, Warszawa 1996, tłum. D. Gromska.
  2. B. Boyd, The Art of Literature and the Science of Literature, 2008, “The American Shcolar”, dostęp online.
  3. Sarnowska-Temeriusz E., Zarys Dziejów Poetyki. Od starożytności do końca XVII w., Warszawa 1985.

 

Komentarze

komentarzy