powót

O depozytariuszkach energii twórczej i celebrowaniu codzienności

Hanna Sieja-Skrzypulec


Kobieta twórczyni

Życie upływa nam niezauważalnie – na drobiazgach, powtarzalne czynności pochłaniają kolejne godziny w sposób nieubłagany. Ścielenie łóżka, zmywanie naczyń, bieganie z torbami pełnymi zakupów… Codzienność angażuje nas najpełniej.

I choć częstokroć słyszymy (albo czytamy w poradnikach), że czas na pisanie jest czasem niezwykłym, należy go w owej codzienności umiejętnie wygospodarować, a jeśli trzeba to nawet zaplanować, wpisać w kalendarz i celebrować z pełnym zaangażowaniem, okazuje się, i na szczęście, że możliwa jest inna perspektywa. Celebrowanie codzienności. Dzisiejszy wpis będzie o pisarstwie kobiecym.

O sprzeczkach z bardzo sympatycznymi młodzieńcami

Teorie i pomysły interpretacyjne dotyczące specyfiki kobiecego procesu twórczego uważam za jedne z ważniejszych aspektów i postulatów krytyki feministycznej. Ogniskują się one, z jednej strony, na opisaniu specyficznie kobiecego doświadczenia twórczego, a z drugiej na konsekwentnej jego afirmacji. Warto tu również wspomnieć o wydobywaniu z niepamięci twórczości pisarek niedocenionych lub zapomnianych, działaniach mających na celu rozszczelnienie kanonu arcydzieł, oraz próbach odtworzenia historii kobiet, ich roli w dziejach i kulturze oraz polityce.

Owocna refleksja na temat tego, czym owa specyfika jest, rodzi się u początków XX w. (choć początki myśli feministycznej sięgają XVIII w. i związane są z walką kobiet o prawo do wykształcenia). Można uznać, że pierwszym studium o twórczości kobiet i o społecznych czynnikach ją warunkujących, a raczej ograniczających był Własny pokój Virginii Woolf.  Zbiór esejów napisany na podstawie wykładów wygłoszonych w Cambridge w latach 20. złożył się na książkę tyleż wyjątkową, co wywrotową:

Możecie mnie także zapytać dlaczego w ogóle tak bardzo zależy mi na tym, by kobiety pisały książki; sama przecież przyznaję, że zajęcie to wymaga wiele wysiłku, że może którąś z nich doprowadzić do zamordowania własnej ciotki, prawie na pewno zaś do spóźnienia na obiad, a w dodatku powoduje ono nieustanne sprzeczki z bardzo sympatycznymi młodzieńcami? (V. Woolf)

Woolf podkreśla, jak ważnym jest, by kobieta pisała ,to co chce pisać, niezależnie od faktu, czy jej tekst przetrwa stulecia, czy kilka godzin. Ważniejsze od pisania jest jednak życie świadome rzeczywistości, fascynujący żywot, niezależnie od tego, czy uda się przekazać innym jego treść. Równolegle to poglądów Woolf rozwijał się tzw. feminizm I fali (1830-1950), którego najbardziej wyrazistą przedstawicielką byłą Simone de Beauvior, autorka Drugiej płci (1949) i słynnego stwierdzenia nikt nie rodzi się kobietą. Najważniejszy postulat tego okresu to hasło równości, uzyskania tych samych praw dla kobiet i mężczyzn. Akcentowano, że to, co męskie jest naturalne i uniwersalne, a kobieta funkcjonuje w opozycji do tego co męskie, innymi słowy wartości tworzone przez mężczyzn i męskie zachowania w kulturze patriarchalnej uważano za pozytywną normę kulturową, natomiast kobieta posiadała status „obcej”. Można powiedzieć, że zauważono wtedy i rozpoczęto obnażać panujące w kulturze stereotypy:

Mężczyzna tworzy cywilizację; sztukę i postęp techniczny i w tym jest podobny do Boga-stwórcy, a kobieta tworzy dzieci w tym jest podobna do natury, dając życie i śmierć „zaledwie” cieleśnie, materialnie, dosłownie. Twórczość jako kreacja symboliczna została postawiona po stronie męskiej. (K. Szczuka, s. 73)

Stanowisko to uległo zmianie w II fali feminizmu (przełom lat 60. i 70.), kiedy to właśnie w inności i w specyfice różnic płciowych zaczęto dostrzegać wartość pozytywne. Anna Łebkowska przypomina, że to właśnie w dekadzie lat 70. „dominuje zwrot w stronę afirmacji tego, co kobiece, zwrot, który przejawiał się w próbach określenia specyfiki pisarstwa kobiecego” (Łebkowska, s. 374, por. np. Burzyńska, s. 391-430). W 1979 r. Elaine Showalter posługuje się terminem ginokrytyki w odniesieniu do świadomej rezygnacji z rewizjonizmu na rzecz afirmatywnego badania właściwości kobiecego pisarstwa. Chodziło o to, by o pisarstwie kobiecym mówić nie odnosząc się do perspektywy męskiej. Według autorki odmienność kobiety i jej pisarstwa scharakteryzować można poprzez cztery modele: biologiczny (specyficzne typy kobiecej ekspresji zależą od jej cielesności), lingwistyczny i tekstualny (sposób użycia języka przez kobiety oraz postulaty niektórych badaczek o stworzenie specjalnego języka kobiecego- skupiano się na przemilczeniach, sposobie budowania metafor itp.) oraz psychoanalityczny (przezwyciężenie stereotypów psychoanalizy freudowskiej, a przede wszystkim tezie o „wybrakowaniu” i wstydzie kobiety) (E. Showalter, s. 430-438).

 O kobiecym tkaniu tekstów i o codzienności

Akademickie rozważania na temat tkania tekstów zostały ożywione przez Ronalda Barthesa w Przyjemności tekstu (wcześniej o tkaniu i pleceniu warkoczy w kontekście „wybrakowania” kobiety pisał m.in. Freud). Wspomina on, że „tekst tworzy się, wypracowuje przez nieustanne splatanie”. W tak powstającym tekście podmiot rozpada się niczym pająk rozkładający sam siebie w „konstruktywnych wydzielinach własnej sieci” (R. Barthes, s. 92). Była to konsekwencja postmodernistycznych poglądów autora, który kwestionował tradycyjny koncept podmiotu (a w jednym z wcześniejszych tekstów symbolicznie uśmiercił autora). Owa koncepcja stała się punktem wyjścia dla projektu arachnologii Nancy K. Miller. O ile badaczka zgadzała się z koncepcją tkania tekstów, o tle jej zdaniem, autorską podmiotowość kobiecą należało dopiero wprowadzić do dyskursu o literaturze, ponieważ kobieta-autorka w tradycji literackiej jeszcze nie otrzymała należnego jej miejsca. W owych „splotach” tkanego tekstu miał wyraźnie wybrzmieć emblemat kobiecej podmiotowości. Tak oto narodziła się arachnologia, inspiracją dla Miller, oprócz przywoływanego tekstu Barthesa, stał się mit o Arachne. Arachne wyzwana przez Atenę do pojedynku tkackiego stworzyła tak piękny wizerunek bogów, iż Atena w zazdrości rozdarła jej dzieło. Doprowadziło to Arachne do samobójstwa. Atena w akcie litości przemieniła więc dziewczynę w pająka, zaś sznur na którym się powiesiła w pajęczynę. Arachnologia traktowała więc kobiecą twórczość, jako obszar, w którym kobiety pozostawiają wyraźne ślady samych siebie, na obszar, który staje się emanacją żeńskiej cielesności. Podkreśliła ponadto zasadniczy związek między kobiecą twórczością, a życiem codziennym. Ważne staje się również zacieranie dualizmu podmiot i przedmiot, tak istotnego dla wielkich koncepcji filozoficznych.

Znamienne jest, że Miller wyraźnie rozróżnia przędzenie od tkania. Pierwsze jest czynnością niedającą w efekcie dzieła przedstawiającego, drugie może być wzorem dla twórczości feministycznej. Po jednej stronie umieszcza Ariadnę, która nie pozostawiła po sobie żadnego dzieła; po drugiej – Arachne, twórczynię tkanin przedstawiających konkretne obrazy (K. Szczuka, 77).

Celem takiej analizy twórczości kobiet nie było już dychotomizowanie. Chodziło raczej o „wychwycenie relacji między wzorcami uniwersalnymi a „delikatnym odchyleniem” literatury pisanej przez kobiety, innymi słowy: odsłonięcie asymetrii między tym co traktowane jako uniwersalne a tym co w tradycję uniwersalistyczną zarazem się wpisuje i ją przemieszcza” (A. Łebkowska, s. 377).

Źródła żeńskiej ekspresji

Chciałabym w tym miejscu wspomnieć o jeszcze jednym ważnym, żeby nie powiedzieć założycielskim, z punku widzenia krytyki feministycznej oraz twórczości kobiet tekście. Chodzi o Śmiech Meduzy Hélène Cixous, która nalegała

Pisz tak, żeby nikt cię nie krępował, nie więził: ani mężczyzna, ani idiotyczny mechanizm kapitalizmu, w którym wydawnictwa są podstępnymi i uniżonymi sługami ekonomicznej konieczności (H. Cixous, s 149).

W jej perspektywie pisanie kobiece przede wszystkim przekracza ustalone bariery, jest nieokiełznane, swobodne i dzikie, wyraża się w stylu wymykającym się wszelkim regułom, klasyfikacjom i potrzebom porządku. Kobieta pisząc wyzwala z siebie stłumioną w swoim ciele energię życiową. Kobieta-autorka działa wywrotnie i burzycielsko. Jedną z głównych koncepcji écriture féminine staje się tu analogia pomiędzy pisarstwem a cielesnością, seksualnością, a nawet szerzej – między językiem a morfologią ciała kobiety:

Kobieta powinna pisać poprzez doświadczenie ciała, wynaleźć niezdobyty język, który rozsadzi ograniczenia, klasy i retoryki, porządki i kodyfikacje, powinna zdobyć, podporządkować i przezwyciężyć sposoby mówienia na specjalne okazje. Więcej ciała, więcej pism (Tamże).

W innym miejscu:

Jeśli istnieje coś takiego jak czysta kobieca właściwość to jest nią zdolność ponoszenia straty bez poczucia żalu, ciało bez końca, bez celu i części podstawowych, ona jest zawsze całością, złożoną z nierozdzielnych części, nie hierarchizuje swojego ciała i swego pożądania, centralizuje. Jej libido jest kosmiczne, podświadomość światowa, pisanie zaś musi podążać tą drogą nie wpisując i nie wyróżniając granic centrum. Ona niczego nie odmawia życiu, jej język nie zamyka, przenosi, nie zatrzymuje, lecz umożliwia.

Feministycznie i fenomenologicznie

 

Dla mnie osobiście jednym z ciekawszych literackich kobiecych głosów, w które lubię się wsłuchiwać jest ten:

jednak nie chcę myśleć o bycie w ogólności; pozostawiam takie rozważania filozofom, w których nie ma miłości do egzystencjalnego konkretu, jaki nas otacza, i z którym jak sądzę, mamy prawo się utożsamiać. Nie chcę też mówić o bycie w całości, ponieważ nie spotykamy go w takiej postaci, tylko wcielony w konkret egzystencjalny: fakty, zjawiska, zdarzenia (Brach-Czaina, s. 7)

W taki sposób pisze Jolanta Brach-Czaina w początkowych akapitach  Szczelin istnienia. Jej książka jest projektem niezwykle ciekawym, łączącym fenomenologiczny ogląd, potrzebę dotarcia do rzeczy samej z bardzo konkretnym, niezwykle zmysłowym i życzliwym spojrzeniem na świat widziany oczyma kobiety. Rozgrzebana pościel, która dręczy sumienie i wyzwala bierność, obieranie ziemniaka, rożne style magazynowania brudnych naczyń – codzienna krzątanina. Bo codziennością można się zachwycić, przemienić rutynę na rytuał, odnaleźć szczeliny istnienia tam, gdzie się tego nie spodziewamy. Dla mnie właśnie tym jest pisarstwo kobiece.

Bibliografia

 

Komentarze

komentarzy