powót

O sztuce bez twórczości

Hanna Sieja-Skrzypulec


Współcześnie pojęcia sztuki i twórczości wydają się niemal synonimiczne, wzajemnie uwarunkowane. Sztukę traktujemy jako rezultat twórczości, skutek aktu twórczego. Jednak „twórca” w znaczeniu „artysta” to słowo, które pojawiło się stosunkowo niedawno.

Sztuka, czyli nie twórczość

Władysław Tatarkiewicz w swoim klasycznym dziele Dzieje sześciu pojęć porusza bardzo ciekawą kwestię teoretyczną – przedstawia historię pojęcia twórczości jako odrębnego od sztuki. W tym miejscu chciałabym przytoczyć najważniejsze tezy polskiego filozofa i estetyka na ten temat.

W Starożytnej Grecji nie istniały terminy odpowiadające „tworzeniu” – jedynie wyraz „robić” (poiein). Zapewne dlatego, że artyści nie wytwarzali rzeczy nowych, nie tworzyli, lecz odtwarzali, podporządkowywali się prawom i regułom (zob. Tatarkiewicz, s. 294). Zgodnie z przekonaniem, że

sztuka jest (…) umiejętnością, mianowicie umiejętnością wykonywania pewnych rzeczy, a umiejętność ta zakłada znajomość reguł i zdolność posługiwania się nimi; kto je zna i umie się nimi posługiwać, ten jest artystą (Tatarkiewicz, s. 295).

Wyjątek – poeta

Wyjątkiem dla Greków był poeta. Poeta w przeciwieństwie do artysty powoływał do życia nowe światy, „robił nowe rzeczy”. Poezję uważano za dziedzinę tego, „co ani prawdziwe, ani fałszywe” (De interpr., 17 a 2. za Tatarkiewicz, s. 296).

Dla Rzymian „twórca” (creator) był wyrazem języka potocznego i znaczył tyle co ojciec. Przez następne tysiąc lat nazwa była używana jako synonim Boga stwórcy. Do języka sztuki termin „twórca” wszedł dopiero w XIX w. i był równoznaczny ze słowem „artysta”. W XX w. doszło do kolejnej znaczącej zmiany. „Twórcę” zaczęto odnosić do całej kultury ludzkiej, zaczęto mówić o twórczości w nauce, polityce, czy w nowej technologii. Podsumowując można powiedzieć, że

sztuka była naśladowaniem w okresie klasycznym, była ekspresją w okresie romantycznym, a sztuka pojęta jako twórczość ­– to nasz okres (Tatarkiewicz, s. 304).

Kontrsygnatura

Na tekst Tatarkiewicza możemy spoglądać już z pewnego dystansu. Pytanie, czy tworzenie to dla nas wciąż „stwarzanie z niczego” również pozostaje otwarte. Tworzenie nie jest już jedynie wpatrywaniem się, romantycznym nasłuchiwaniem świata (natury). Jest również, a może przede wszystkim zapatrzeniem w sztukę – jedyną rzeczywistość, jaką po ustanowieniu niemożliwości reprezentacji posiadamy, wyczuleniem na kody kulturowe, tkaniem z przędzy innych tekstów, Picassowską kradzieżą. A w świetle takiej koncepcji pisarz to ten, który wie, skąd przepisywać, nie słyszy świata wyraźniej niż inni, bo nikt go już nie słyszy, akceptując skrajny estetyzm świata symulacji po prostu kreśli kolejną kontrsygnaturę.

Bibliografia

1. W. Tatarkiewicz, Dzieje sześciu pojęć, Warszawa 2006.

 

Komentarze

komentarzy